Od dzieciństwa marzyłam o tym, by zostać pisarką. Z zamiłowania do notowania, spisywania, zapamiętywania i odgrzebywania rozmaitości powstał ten blog, gdzie publikuję notatki kulinarne, fotografie ręcznie wykonywanych drobiazgów, recenzje przeczytanych książek, obejrzanych filmów i to wszystko, co na co dzień mnie zachwyca.


23 stycznia 2012

Zimowe przetwory

Konfitura pomarańczowa


2-3 kg pomarańczy
2 cytryny
3 szklanki cukru
3/4 szklanki wody
imbir


Pomarańcze i cytryny obrać, pokroić na grube kawałki, usunąć pestki. Wyczyszczoną skórkę z pomarańczy i cytryn zetrzeć do osobnego naczynia. W głębokim naczyniu zagotować wodę i cukier. Gdy syrop zacznie się gotować, wrzucić do niego pokrojone cytrusy. Dodać szczyptę imbiru. Smażyć na niewielkim ogniu. Regularnie mieszać. Gdy konfitura nabierze gęstej konsystencji dodać do niej startą skórkę z owoców. Następnie przełożyć do wyczyszczonych słoiczkó i zawekować.










22 stycznia 2012

Dzień Babci i Dziadka


Muffinki wiśniowe z konfiturą
(na Dzień Babci i Dziadka)


1,5 szklanki mąki
szklanka kandyzowanych wiśni
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
6 łyżek roztopionego masła lub oleju słonecznikowego
3/4 szklanki cukru
2 jajka
3/4 szklanki mleka
konfitura wiśniowa

W jednym naczyniu wymieszać suche składniki, w osobnym naczyniu rozmieszać jajka, mleko oraz masło Połączyć zawartość obu naczyń i wymieszać. Dodać wiśnie. Formę do muffinek wyłożyć papierowymi foremkami. Wypełnić je ciastem do połowy wysokości. Do każdej foremki dodać łyżeczkę konfitury i zalać ciastem do 3/4 wysokości.
Piec 20-30 minut w temperaturze 200 stopni.
Po upieczeniu wystudzić i oprószyć cukrem pudrem. Można też udekorować bitą śmietaną i wiśniami, polewą lub lukrem.
Smacznego!








P.S. Wszystkim babciom i dziadkom życzę smacznego i radosnego świętowania, a wnukom takich dziadków, jakich ja mam =)

13 stycznia 2012

Pierwsze tegoroczne wypieki


Waniliowe muffinki z orzechami


1,5 szklanki mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka cukru waniliowego
5 łyżek cukru
1 łyżka ekstraktu waniliowego
2 jajka
1 szklanka mleka
szczypta soli
3/4 szklanki orzechów włoskich
6 łyżek roztopionego masła

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, cynamonem, cukrem, orzechami i solą.
W osobnym naczyniu rozmieszać jajka, mleko, masło oraz ekstrakt waniliowy.
Połączyć zawartość obu naczyń i wymieszać.
Formę do muffinek wyłożyć papierowymi foremkami. Wypełnić je ciastem do 3/4 wysokości.
Piec 20-30 minut w temperaturze 200 stopni.






Muffinki z orzechami i pomarańczą


1,5 szklanki mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
6 łyżek cukru
2 jajka
1 szklanka mleka
szczypta soli
3/4 szklanki orzechów włoskich
6 łyżek roztopionego masła
starta skórka z 2 pomarańczy
3 łyżki konfitury z pomarańczy

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, cukrem, orzechami i solą.
W osobnym naczyniu rozmieszać jajka, mleko, masło oraz konfiturę i skórkę pomarańczową.
Połączyć zawartość obu naczyń i wymieszać.
Formę do muffinek wyłożyć papierowymi foremkami. Wypełnić je ciastem do 3/4 wysokości.
Piec 20-30 minut w temperaturze 200 stopni.





Muffinki śmietankowo-orzechowe

1,5 szklanki mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu śmietankowego
6 łyżek cukru
2 jajka
1 szklanka mleka
szczypta soli
3/4 szklanki orzechów włoskich
6 łyżek roztopionego masła

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, cukrem, orzechami i solą.
W osobnym naczyniu rozmieszać jajka, mleko, masło oraz ekstrakt śmietankowy.
Połączyć zawartość obu naczyń i wymieszać.
Formę do muffinek wyłożyć papierowymi foremkami. Wypełnić je ciastem do 3/4 wysokości.
Piec 20-30 minut w temperaturze 200 stopni.



9 stycznia 2012

o popołudniowym przypływie twórczych inspiracji i marzeniach o prawdziwej zimie


Nic nie zapowiadało mojego dzisiejszego popołudniowego tworzenia i nagłego przypływu inspiracji. Wszystko zaczęło się całkiem niespodziewanie. Od zmywania poobiednich naczyń i natrafienia na metalową puszkę po świątecznych rurkach waniliowych. Choć przeznaczona była do wyrzucenia, pomyslałam, że przyda się na moje farby, albo pastele. Wyciągnęłam wiklinowy kufer z malarskimi akcesoriami, odgrzebałam powoli już wysychajace pastele i przełożyłam do nowego pojemnika. Miałam odłożyć wszystko na miejsce, gdy naszły mnie niespodziewane wyrzuty sumienia, że tak rzadko maluję, a potem pojawiła się myśl, że przecież pastele kruszeją i wkrótce nie będą już nadawały się do wykorzystania.
I tak ani się nie obejrzałam a już mazałam po śnieżnobiałym, grubym fakturowanym papierze.


4 stycznia 2012

o tęsknocie za śniegiem i emocjach zaklętych w muzyce

Należę do tych szczęśliwych kobiet, którym ojcowie zawsze powtarzali i mam nadzieję, jeszcze długo będą powtarzali, że są wyjątkowe. Szczególne, jedyne w swoim rodzaju, że nie muszą nikomu imponować i przesadnie starać się zwrócić na siebie czyjąś uwagę, bo to co najpiękniejsze jest w nich, a skoro jest, to inni wczesniej czy później to zauważą.
W dzieciństwie tata zimą często zabierał mnie i moją siostrę na spacer po mieście szlakiem bożonarodzeniowych szopek. W większości kościołów z roku na rok były wciąż te same świąteczne dekoracje. Wtedy tata, widząc moje rozczarowanie szeptał mi do ucha, żebym wyobraziła sobie inne figury, inną scenerię i ułożenia, a gdy wracaliśmy do domu, malowałam, a czasem lepiłam z plasteliny stajenkę, biblijne postaci, betlejemskie jaskinie i groty.  Tata zawsze rozwijał we mnie przekonanie, że rzeczywistość nie musi być taka, jaką ją widzimy, że to od nas samych zależy jaka będzie, że wszystko można zaczarować i odmienić.
Wychowana z jednej strony na powieściach o niepoprawnej romantyczce z Zielonego Wzgórza, obdarzonej niecodzienną wyobraźnią, z drugiej zaś na cyklu książek o dzieciach walczących ze złem za pomocą magii i czarów, do dziś jestem przekonana, że czasem wystarczy w coś mocno uwierzyć, ale nie zaszkodzi też wypowiedzenie odpowiedniego zaklęcia.

Tegorocznej zimy obfitującej w dodatnie temperatury, mam aż nadmiar powodów, by uciekać w świat marzeń, wspomnień i ożywiać wyobraźnię stęsknioną chłodnego, iście zimowego pejzażu.
Tęsknię za śniegiem skrzypiącym pod stopami, migoczącym blaskiem choinkowych światełek, pojedyńczymi płatkami wirujacymi w powietrzu. Tęsknię za śpiewem sikorek, jazdą na łyżwach po nietopniejącym lodzie, szronem na szybach o poranku, dziećmi lepiącymi bałwany i zjeżdżającymi na sankach.

Pod choinkę dostałam niezwykłą płytę o symbolicznym tytule "Daddy says I'm special", która zaczarowała moje tegoroczne święta i czas po nich. W taki ciepły, ociekajacy deszczem styczniowy dzień, jak dziś powtarzam sobie w myślach, za Kari Amirian, że zima powróci, gdy tylko usłyszy mój głos...



3 stycznia 2012

o wnętrzach francuskich prowincji i sklepach z duszą

W Paryżu, nieopodal kościoła św. Sulpicjusza, w którym wielu francuskich pisarzy umieszcza akcje swoich powieści, oraz w pobliżu kawiarni Pierre'a Herme serwującej słynne waniliowe tartaletki i ciasteczka czekoladowe mieści się sklep, jak z XIX-wiecznej angielskiej powieści. Miejsce tchnące duchem legendarnej Julie Child obfituje w romantyczne kuchenne akcesoria, dekoracyjne dodatki, aromatyczne świece, drewniane meble i stylizowane tekstylia. Jednym słowem drobiazgi, które tworzą klimat alpejskiej wsi. Za sprawą porcelanowych naczyń ozdobionych delikatnymi wzorkami, finezyjnie rzeźbionych w szkle kuchennych pojemników, urzekajacych półeczek na przyprawy z jasnego, bukowego drewna, czy cynkowych doniczek na zioła łatwo odtworzyć klimat prowansalskiej wsi.
A rustykalne stoliki, półeczki na listy i klucze, drewniane lampki z ażurowymi abażurami i duże owalne pudełka na drobiazgi przywodzą na myśl minione lata i ożywiają najpiękniejsze wspomnienia z przeszłosci i kojące, magiczne obrazy. Drewniane domy z czerwonymi dachami i dużymi kominami osadzone w alpejskich dolinach, kwiaty w doniczkach na parapetach i na kamiennych schodach, jednokolorowe rzeźbione okiennice, a w okolicy groty, szerokie pasma rzek, mosty, tarasy widokowe i kolejki linowe. Zapach lasu, szum wody z czystego górskiego potoku, smak maślanych bułeczek śniadaniowych i paryskich croissantów nadziewanych czekoladą.
Trudno mi uwierzyć, że ten niezwykły sklep Comptoir de Famille, to druga co do wielkości sieciowa firma dekoratorska we Francji. Kojąca jest w tych okolicznościach świadomość, że w Polsce podobne rustykalne przedmioty nie podlegają jeszcze masowej produkcji.
















***
Wszystkie fotografie zamieszczone w tej notatce pochodzą z witryny internetowej firmy Comtoir de Famille oraz polskiego dystrybutora marki, firmy Coqlila.

13 grudnia 2011

o zapachu pomarańczy i pierwszych przedświątecznych wypiekach

Nie ma dla mnie piękniejszego zapachu niż delikatna woń soczystych pomarańczy i dochodzący z piekarnika korzenny aromat bożonarodzeniowego piernika. Od czau przeczytanej wiele lat temu "Dziewczyny z pomarańczami" skandynawskiego pisarza Josteina Gaardera te cytrusowe owoce kojarzą mi się ze słonecznymi barcelońskimi uliczkami, skandynawskim targowiskiem i miłością, tą jedną i na całe życie. Polecam zwłaszcza panom, którzy nie zdają sobie sprawy jak pomysłowe, sprytne i zdeterminowane bywają z pozory łagodne i delikatne kobiety, gdy bardzo im na czymś zależy. Powieść zachwyca spójnością fabuły, plastycznościa opisów i ogromnym zamiłowaniem autora do astronomii, która po lekturze książki nikogo nie pozostawi obojętnym na zgłębianie tematyki ciał niebieskich, ani na smakowanie pomarańczy.


Tymczasem w mojej kuchni pachnie skórką pomarańczową, miodem i suszonymi jabłkami. Ostatnie pierniczki rosną w zakamarkach piekarnika przyoblekając głęboko orzechowy kolor.
W powietrzu czuć zbliżające się święta, choć brakuje jeszcze żywej choinki pachnącej świeżym igliwiem, światełek mieniących się najróżniejszymi kolorami i całej rodziny, ten jedyny dzień w roku zgromadzonej razem. 

Pierniczki
(na wieczory dla zakochanych)

1 jajko
2 szklanki mąki
1/3 szklanki cukru pudru
2-3 łyżki miodu
50 g miękkiego masła
łyżeczka sody
łyżka zmielonego cynamonu
przyprawa do piernika (całe opakowanie)


Masło połączyć z jajkiem i miodem. Wymieszać na gładką masę. Dodać przesianą mąkę, cukier puder, sodę, a następnie cynamon oraz przyprawę do piernika. Zagnieść ciasto i uformować z niej kulę. Włożyć ciasto do lodówki na 20 minut. Rozwałkować ciasto i powycinać dowolne kształty. Piec około15 minut w temperaturze 180 stopni. Ostygnięte pierniczki można dowolnie udekorować polewą lub lukrem. Aby pierniczki stały się miękkie i puszyste nalezy przechowywać je w metalowych puszkach wraz z rozkrojonym jabłkiem.





12 grudnia 2011

o niecodziennych listach i prośbach nie do odrzucenia


Domowa pracownia ręcznie wykonywanych przedmiotów, którą od jakiegoś czasu prowadzę, nie przynosi mi żadnego zysku, ale daje ogromną satysfakcję. I radość, gdy komuś się spodoba, to co robię, lub gdy zapyta gdzie można coć takiego zakupić. Długo czekałam na swoje pierwsze zamówienie, ale nawet nie przypuszczałam, jak bardzo mnie ono zaskoczy i ucieszy.
Wczoraj późnym popołudniem dostałam niezwykły list od jeszcze bardziej niezwykłej i niecodziennej kobiety. Wysłany z samego serca Polski. Przeczytałam kilkakrotnie, żeby mieć pewność, że to na pewno do mnie. Kobieta o imieniu Aleksandra bardzo uprzejmie pisała o tym, że spodobał jej się zrobiony przeze mnie pomarańczowy wianek, a zwłaszcza wykorzystane w nim owoce miechunki, które przypomniały jej stroiki i wiązanki robione przez jej zmarłą babcię z polnych kwiatów i naturalnych owocowych gałązek. Ponieważ babcia w Wigilię Bożego Narodzenia obchodziłaby imieniny Aleksandra poprosiła mnie, żebym przerobiła ten jesienny wianek w imieninowo-wigilijny stroik, który przyozdobi nagrobek jej ukochanej babci. Kobiecie bardzo zależy, aby każdy drobny szczegół przypominał jej babcię. Czerwona świeca, bo na ten kolor babcia malowała usta, sztuczne zielone świerkowe gałązki, gdyż babcia nie lubiła sypiących się żywych igiełek, i duża kokarda, bo wraz z zapachem kwiatów zebranych z ogrodu i obwiązanych rubinową kokarda w Aleksandrze ożywają najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa spędzonego z babcią.
Ujął mnie ten list, jak żaden inny. Zachwyciła więź, jaka była między tymi kobietami. Przypomniał, że nadchodzące święta, to dla wielu osób brak ukochanej osoby przy wigilijnym stole, łzy pospiesznie wycierane, na każde drobne wspomnienie i milczące podróże na cmentarz.
Ta kobieta z pewnością oddałaby najcenniejszy gwiazdkowy prezent, za kilka choćby chwil spędzonych z babcią...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Długo wczoraj nie mogłam zasnąć, ciagle mając w pamięci zupełnie niespodziewanie otrzymany list. W środku nocy zapaliłam lampkę, wyciągnęłam zwoje kolorowego filcu i zrobiłam kilka choinkowych serduszek, jakie w dzieciństwie uczyła mnie szyć moja babcia i jakie do dziś zdobią przeróżne zakamarki jej domu. Nie mogę się doczekać tych świąt i tego, co poczuje moja babcia na widok tych moich choinkowych ozdób. Może po prostu chciałabym, żeby była ze mnie dumna...