Od dzieciństwa marzyłam o tym, by zostać pisarką. Z zamiłowania do notowania, spisywania, zapamiętywania i odgrzebywania rozmaitości powstał ten blog, gdzie publikuję notatki kulinarne, fotografie ręcznie wykonywanych drobiazgów, recenzje przeczytanych książek, obejrzanych filmów i to wszystko, co na co dzień mnie zachwyca.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą florystyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą florystyka. Pokaż wszystkie posty

11 maja 2012

Majowe aranżacje


Uwielbiam maj. Wiosnę. Nieśmiałe promienie słońca wdzierajace się o poranku do mojego pokoju. Śniadania spożywane w towarzystwie świeżych wiosennych kwiatów. Dni pachnące bzem i konwalią.
Śnieznobiałe sady tonące w kwiatach. Radosne trele ptaków. Weekendy za miastem. Pikniki nad rzeką. Pierwsze prace ogrodowe. Pierwsze wychodzące z ziemi warzywa. Wycieczki rowerowe te duże, i te małe, codziennie przemykanie po mieście.
Lecz najbardziej lubię w wiośnie to, że wreszcie na nic nie czekam, tylko wszystko dzieje się tu i teraz. W kwietniu zbieram garściami szafirki do flakonów, bo wiem, że za chwile już przekwitną. Wykopuję uschnięte cebulki narcyzów i hiacyntów, bo wiem, że gdy o tym zapomnę w przyszłym roku nie zakwitną. Świadomość, że każda chwila nieuwagi pozbawia mnie jakiegoś smaku, zapachu lub jedynego w swoim rodzaju spektaklu przyrody mobilizuje bardziej niż niejeden coaching w pracy, którą nie tak dawno rzuciłam.






3 maja 2012

o bukietach z bzów i wiosennych śniadaniach


Ucztowanie czas zacząć! Jeżeli nie w ogrodzie otoczonym kwiatami, to chociaż w towarzystwie naręczy majowego bzu i gałązek kwitnącej jabłoni.





Pierwszy w życiu bukiet fioletowego bzu dostałam od przyjaciółki na kilka dni przed maturą. Był ciepły majowy weekend, a bez roztaczał w słońcu jeszcze wyrazistszy zapach. Do dziś kojarzy mi się z poczatkiem maja i właśnie z egzaminami maturalnymi.
Potem nigdy już nie otrzymałam takiego bukietu, nigdy też nie próbowałam nikomu go wręczyć. Bez zresztą nie jest traktowany jako kwiat, który mężczyźni mogą kupić w przydrożnej kwiaciarni dla swoich ukochanych.  A szkoda, bo w języku kwiatów oznacza "pierwszą miłość".


Jak zrywać bez do bukietów?

Gałęzie kwitnącego bzu najlepiej zerwać o poranku, gdyż kwiaty są wówczas ledwie otwarte. Powinno się wybrać  te gałązki, które mają co najmniej 3/4 w pełni otwartych kwiatów.
Przed włożeniem do wazonu należy usunąć większość liści, a końce gałęzi przyciąć. Warto zaopatrzyć się również w odżywkę do kwiatów ciętych, dzieki której nasz bukiet dłużej postoi w wazonie.




Bez lub, jak kto woli lilak to krzew ozdobny, który od pierwszych dni maja zachwyca swoim zapachem i obfitoscią kwiatów w wielu pastelowych odcieniach bieli i fioletu.
Warto posadzić bez w ogrodzie, bo prócz przepięknego orzeźwiającego zapachu będzie wyjątkową ozdobą każdego jego zakątka.

*Do swojej dekoracji wykorzystałam bardzo często spotykany liliowy bez odmiany "Montaigne", gałązki jabłoni wraz z pąkami oraz pojedyńcze narcyzy z odmiany "narcissus actaea".

24 kwietnia 2012

o odpoczynku na świeżym powietrzu i ogrodowych inspiracjach


Nareszcie nadeszły pierwsze tej wiosny ciepłe i pogodne weekendy. Można bez obaw wyruszyć na rowerach za miasto, pojechać na wycieczkę, wybrać się na spacer, albo tak jak ja odpłynąć pracujac w ogrodzie, ciesząc się z kolejnych wystających z ziemi kwiatów. A przy okazji można przygotować wszystko co niezbędne, na nadchodzące majowe piknikowanie. Polecam wszystkim serdecznie!












A wszystkim miłośnikom rustykalnych wnętrz polecam najnowszy magazyn Joasi Green Canoe Style - Wiosna, tworzony z pasją, pełen przepięknych i ciekawych inspiracji, oraz równie magiczny blog autorki.
Pozdrawiam wiosennie!



21 kwietnia 2012

o białej odmianie hiacyntów


Moje śnieżnobiałe hiacynty zakwitły!
Posadzone w ubiegły czwartek potrzebowały zaledwie kilku dni by wypuścić pąki drobnych kwiatów. Roztaczają słodki intensywny zapach, rozjaśniają mieszkanie i przynoszą wiosnę.



13 kwietnia 2012

o odurzającym zapachu hiacyntów

Mało które kwiaty, tak jak hiacynty pobudzają do życia i odurzają swoim zapachem. Na aromat hiacyntów składają się niezwykle orzeźwiające, uderzająco świeże i odrobinę orientalne nuty zapachowe.
Hiacynty bowiem, to rośliny cebulowe o charakterystycznym, intensywnym, lecz prawdziwie wiosennym zapachu. Gęste kwiatostany przyoblekają białą, różową i niebiesko-fioletową barwę.
Hiacynty kosztują niewiele i są łatwe w pielęgnacji. Nie wymagają częstego podlewania, gdyż magazynują wodę w łodydze i cebuli.  Osiągają ok. 20-25 cm, więc niewiele więcej niż szafirki, krokusy i przebiśniegi.  Są ozdobą nazych ogrodów od marca do maja, lecz dzięki specjalnemu systemowi produkcji, można się nimi cieszyć już od późnej jesieni. Cebulki do pędzenia są dostępne w sprzedaży od sierpnia. Jeżeli jeszcze jesienią chcemy aby nasz dom wypełniła orientalna woń hiacyntów, musimy posadzić cebulki, tak szybko, jak to tylko możliwe, jednak nie później niż w pierwszym tygodniu września.

Wczoraj te ogromne cebulki hiacyntów wyszperałam na giełdzie kwiatowej i zabrałam do domu.
Posadziłam w słonecznej owalnej donicy i czekam z niecierpliwością, aż zakwitną białymi kwiatami:)






 P.S. Jeszcze nie pachną, ale już niebawem...

11 kwietnia 2012

o wiośnie w ogrodzie

I nastała wiosna.
A z nią soczysta zieleń trawy i blado-różane kobierce stokrotek, które każdego roku wędrują w coraz to nowe rejony ogrodu. 





Powietrze pachnie wychylającymi się z ziemi narcyzami i krokusami. Gałązki forsycji powoli się zielenią, by już niedługo zapłonąć słonecznym kolorem.






Jest pięknie!

3 listopada 2011

Tegoroczna jesień


Listopad rozgościł się już w kalendarzu, a za oknami ciągle słoneczny październik. Wykorzystuję każdy promyk, kazdą wolną chwilę i piękną pogodę. Wsiadam na rower i wyruszam w poszukiwaniu kasztanów, szyszek, kolorowych liści. Od czasu wrześniowego rowerowego transportu kosza pełnego kasztanów, mój miejski jednoślad doznał kilku poważnych obrażeń. A ja z braku czasu na naprawę i solidnego fachowca w okolicy przerzuciłam się na inny model, jakby czekający właśnie na mnie w komórce pod schodami. Swoją drogą, to zabawne, jak przywiązujemy się do przedmiotów. Gdyby nie koniecznośc, pewnie wielu rzeczy byśmy nie zmieniali.
Gdy tak jeżdżę po mieście, mijam mnóstwo kwiaciarni, straganów ze zniczami, lampionami, stroikami. Czasem zatrzymuję się szukając inspiracji, jednak najczęściej odjeżdżam z niesmakiem i niedowierzaniem, że są ludzie, którzy robią i sprzedają tandetne rzeczy, i są ludzie, którzy te wyroby wcale nie tanie kupują.
A tak niewiele potrzeba, by samodzielnie zrobic coś pięknego. Tak więc przez ostatnie dni każdą wolną chwilę spędzam w swojej małej domowej pracowni, gdzie powstają jesienne, pierwszolistopadowe i świąteczne wianki. Czy ładne? Sami oceńcie, na pewno naturalne.