* Fotografie pochodzą z witryn internetowych My desired home oraz Agencji Gazety.
Od dzieciństwa marzyłam o tym, by zostać pisarką. Z zamiłowania do notowania, spisywania, zapamiętywania i odgrzebywania rozmaitości powstał ten blog, gdzie publikuję notatki kulinarne, fotografie ręcznie wykonywanych drobiazgów, recenzje przeczytanych książek, obejrzanych filmów i to wszystko, co na co dzień mnie zachwyca.
19 kwietnia 2012
17 kwietnia 2012
o muzyce, która odradza i pobudza do życia
Dziś opowiem o jednej z ostatnich książek Erica-Emmanuela Schmitta "Kiki van Beethoven". Książka ta nie jest klasyczną powieścią, czy opowiadaniem, jest czymś w rodzaju humanistycznego traktatu poświęconego muzyce. Główną tezą, z którą zmierza się autor jest asemantyczność muzyki, przekonanie, że muzyka posiada wyłącznie swoją logikę i rozwija się poza jakimkolwiek sensem, lecz mimo to wzrusza, dociera w głąb duszy, podsuwa myśli i tworzy w naszej wyobraźni imponujące obrazy.
W niezwykły sposób autor kreśli niekiedy psychologiczną, choć może lepiej byłoby powiedzieć humanistyczną sylwetkę Beethovena, gdyż bardziej niż muzykiem, geniuszem, czy kompozytorem był on właśnie humanistą.
"Kiedy wierzysz w ludzkość, nie lubisz człowieka takim, jakim jest, tylko takim, jaki powinien być. Trzeba mieć wizję ideału, żeby się wkurzyć. Gdy chce się być humanistą, trzeba zrezygnować z tłumu i zaakceptować samotność."
Beethoven, jak mało kto to rozumie, i przy pomocy muzyki wyjaśnia, że w centrum zainteresowania stoi istota ludzka; silna, duża, zachwycająca, nigdy się niepoddająca. Zaszczepia religię człowieka. Wiara w człowieka zastępuje u niego wiarę w Boga, co czyni jego muzykę pierwszą w historii humanistyczną muzyką.
"Największe dzieło Beethovena "Hymn do radości", pozostaje zarazem najbardziej dostępne: to msza ludzkości, która przyjmuje każdego, bez wyjątku, która pokazuje nam, że musimy pokonać cierpienie i rzucić się w radość."
Beethoven swoją muzyką prezentuje pewną koncepcję wszechświata, zbudowaną na wierze w pojedynczego człowieka. Choć sam, stawiając czoło całej masie przeszkód - biedzie, głuchocie, porażkom miłosnym, chorobom głęboko wierzył w ludzi, ale wiary tej nie należy mylić z indywidualizmem. Beethovenowi chodzi o ideę, według której jednostka ma dar, moc bycia sobą, zmieniania sobie współczesnych, a nawet potomnych, moc wpływania na społeczeństwo.
Beethoven ożywia emocje, wstrząsa uczuciami, podpowiada, że każdy człowiek może czemuś służyć, walczyć, zaangażować się, kochać.
Celem nie jest jednak zmiana losu człowieka, bycie nieśmiertelnym, wszystkowiedzącym, wszechmocnym, celem jest to, aby się w tym losie odnaleźć. Najpierw jednak trzeba zaakceptować swoją kruchość, słabość, cierpienie, bezradność, porzucić złudzenia, że wszystko wiemy. Beethoven buduje swoją moralność na fundamentach humanizmu, odwagi, dążeniu do wielkości i wyborze radości, a nade wszystko na nieporzucaniu zobowiązań.
Radość jest niczym innym jak przyjemnością życia i pragnieniem korzystania z niego. Radość to postawa, w której człowiek o nic nie prosi, niczego nie żałuje, na nic się nie skarży, za to celebruje, dziękuje. Radość jest wdzięcznością. To uczucie zupełnie odmienne od oszołomienia i rozrywek, którymi karmi się współczesność, nie próbując nawet radości.
Zatem posłuchajmy!
13 kwietnia 2012
o odurzającym zapachu hiacyntów
Mało które kwiaty, tak jak hiacynty pobudzają do życia i odurzają swoim zapachem. Na aromat hiacyntów składają się niezwykle orzeźwiające, uderzająco świeże i odrobinę orientalne nuty zapachowe.
Hiacynty bowiem, to rośliny cebulowe o charakterystycznym, intensywnym, lecz prawdziwie wiosennym zapachu. Gęste kwiatostany przyoblekają białą, różową i niebiesko-fioletową barwę.
Hiacynty kosztują niewiele i są łatwe w pielęgnacji. Nie wymagają częstego podlewania, gdyż magazynują wodę w łodydze i cebuli. Osiągają ok. 20-25 cm, więc niewiele więcej niż szafirki, krokusy i przebiśniegi. Są ozdobą nazych ogrodów od marca do maja, lecz dzięki specjalnemu systemowi produkcji, można się nimi cieszyć już od późnej jesieni. Cebulki do pędzenia są dostępne w sprzedaży od sierpnia. Jeżeli jeszcze jesienią chcemy aby nasz dom wypełniła orientalna woń hiacyntów, musimy posadzić cebulki, tak szybko, jak to tylko możliwe, jednak nie później niż w pierwszym tygodniu września.
Wczoraj te ogromne cebulki hiacyntów wyszperałam na giełdzie kwiatowej i zabrałam do domu.
Posadziłam w słonecznej owalnej donicy i czekam z niecierpliwością, aż zakwitną białymi kwiatami:)
P.S. Jeszcze nie pachną, ale już niebawem...
Hiacynty bowiem, to rośliny cebulowe o charakterystycznym, intensywnym, lecz prawdziwie wiosennym zapachu. Gęste kwiatostany przyoblekają białą, różową i niebiesko-fioletową barwę.
Hiacynty kosztują niewiele i są łatwe w pielęgnacji. Nie wymagają częstego podlewania, gdyż magazynują wodę w łodydze i cebuli. Osiągają ok. 20-25 cm, więc niewiele więcej niż szafirki, krokusy i przebiśniegi. Są ozdobą nazych ogrodów od marca do maja, lecz dzięki specjalnemu systemowi produkcji, można się nimi cieszyć już od późnej jesieni. Cebulki do pędzenia są dostępne w sprzedaży od sierpnia. Jeżeli jeszcze jesienią chcemy aby nasz dom wypełniła orientalna woń hiacyntów, musimy posadzić cebulki, tak szybko, jak to tylko możliwe, jednak nie później niż w pierwszym tygodniu września.
Wczoraj te ogromne cebulki hiacyntów wyszperałam na giełdzie kwiatowej i zabrałam do domu.
Posadziłam w słonecznej owalnej donicy i czekam z niecierpliwością, aż zakwitną białymi kwiatami:)
P.S. Jeszcze nie pachną, ale już niebawem...
11 kwietnia 2012
o wiośnie w ogrodzie
I nastała wiosna.
A z nią soczysta zieleń trawy i blado-różane kobierce stokrotek, które każdego roku wędrują w coraz to nowe rejony ogrodu.
Powietrze pachnie wychylającymi się z ziemi narcyzami i krokusami. Gałązki forsycji powoli się zielenią, by już niedługo zapłonąć słonecznym kolorem.
Jest pięknie!
10 kwietnia 2012
o tym jak las budzi się do życia
Wiosnę najłatwiej spotkać w lasach, na łąkach i w ogrodach. Oznaką budzącego się do życia lasu są delikatnie kwitnące zawilce.
Aby je spotakć trzeba wybrać się na spacer do lasu liściastego. Zawilce lubią żyzną glebę i półcień, dlatego najlepiej rosną w wielogatunkowych lasach liściastych, mieszanych, w zaroślach a nawet parkach.
Warto wczesną wiosną udać się do lasu, aby zobaczyć jak te delikatne roślinki wypełniają szarą i zimową ściółkę, soczyście zielonymi kobiercami.
29 marca 2012
20 lutego 2012
Róża
W historii wojennej kinematografii podejmuje się szczególnie chętnie temat zwycięstwa, mówi się o żołnierzach, spektakularnych bitwach, o dotarciu do Berlina, ale jakże mało mówi się o kobietach, o życiu zwykłych ludzi, w miejscach jak mogłoby się wydawać zapomnianych przez Boga.
Wszystkim, którym tego brakuje serdecznie polecam najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego "Róża"; film osadzony w wojennej i powojennej rzeczywistości, opowiadający o miłości, godności, odkupieniu, w którego tle rozgrywa się wynarodowienie Mazurów. Filmowa kamera podąża za młodym żołnierzem Armii Krajowej Tadeuszem w czasy powstania warszawskiego, by następnie śledząc jego powojenną wędrówkę dotrzeć na Mazury i odnaleźć Różę, żonę niemieckiego żołnierza, którego śmierci Tadeusz był świadkiem. W miarę jak postępuje akcja filmu, obserwujemy jak władza ludowa brutalnie obchodzi się z niemieckojęzyczną ludnością, jak ideologia wpływa na niegdyś uczciwych ludzi, widzimy wyniszczoną przez wojnę, samotną i pozbawioną nadziei kobietę, która pośród powojennych zgliszczy, bólu i strachu niespodziewanie odnajduje miłość.
Smarzowski mimo fabuły przepełnionej gwałtownymi emocjami, tworzy film niezwykle plastyczny, niemal oniryczny. Pomiędzy nader realistyczne, wręcz brutalne sceny wplata ujęcia niezwykle melancholijne, senne, pełne słońca i delikatnie wyczuwalnej nadziei.
Przede wszystkim jednak w każdej scenie, w każdym dialogu przekonuje, że nawet w najbardziej dramatycznych okolicznościach można zachować godność.
17 lutego 2012
o pewnej wyjątkowej książce kucharskiej i najpiękniejszym zimowym zapachu
Niedawno w prezencie dostałam niezwykłą encyklopedię najróżniejszych ciast, tortów i deserów "Moje wypieki" autorstwa Doroty Świątkowskiej, autorki często wspominanego przeze mnie bloga. Książka jest naprawdę nietuzinkowa, przepięknie oprawiona, przejrzysta i czytelna a jej niewątpliwym atutem są dodane do każdego przepisu barwne fotografie. Wszystkim zainteresowanym polecam odwiedzenie bloga autorki, gdzie można zakupić książkę z przystępnym rabatem!
Kandyzowane pomarańcze
Zatopiona w myślach podczas przeglądania tej niezwykłej publikacji powzięłam odważne postanowienie wypróbowania wszystkich tych przepisów. A zaczęłam od kandyzowanych plasterków pomarańczy, wykorzystywanych do świątecznych ciast, dzięki którym w całej kuchni rozgościł się na długo słodki, świąteczny zapach. To właśnie między innymi za te słoneczne owoce tak bardzo lubię zimę...
Kandyzowane pomarańcze
2 pomarańcze
1,5 szklanki wody
1 szklanka cukru
Pomarańcze pokroić na plasterki o grubości 5 mm. Do szerokiego garnka wsypać cukier i wlać wodę. Zagotować mieszając, do rozpuszczenia się cukru. Wrzucić plasterki pomarańczy i gotować na średnim ogniu. Podczas gotowania odwraca plasterki. Gotować przez godzinę lub nawet dłużej, pomarańcze powinny zrobić się szkliste, a z wody i cukru powinien powstać gęsty, klejący syrop o cudownym pomarańczowym smaku. Gotowe plasterki można przełożyć do zamkniętego słoiczka i trzymać w lodówce.
* Przepis pochodzi z książki Doroty Świątkowskiej "Moje wypieki".
14 lutego 2012
o walentynkowych podarunkach od serca
Przyrządzeniem kolacji walentynkowej zajmuje się w tym roku mój ukochany, mnie pozostaje więc przyjemność upichcenia czegoś wyjątkowego. A ponieważ nie znam mężczyzny, który nie przepada za orzechami i czekoladą wybrałam dwa bardzo proste przepisy z tymi oto afrodyzjakami:)
Na początek migdałowe babeczki, według przepisu nieocenionej Julii Child, mocno czekoladowe z dodatkiem najlepiej orzechów laskowych.
Walentynkowe muffinki z czekoladą i orzechami
1 szklanka mąki
2 łyżki kakao
tabliczka (gorzkiej lub mlecznej) czekolady
1 łyżka proszku do pieczenia
pół łyżeczki sody oczyszczonej
pół szklanki cukru
2 jajka
1 szklanka mleka
1/3 szklanki orzechów laskowych
6 łyżek roztopionego masła lub oleju słonecznikowego
garść płatków migdałowych
Mąkę wymieszać z kakao, proszkiem do pieczenia, sodą, cukrem i orzechami. W osobnym naczyniu rozmieszać jajka, mleko oraz masło. Połączyć zawartość obu naczyń i wymieszać.
Dodać posiekaną czekoladę.
Formę do muffinek wyłożyć papierowymi foremkami. Wypełnić je ciastem do 3/4 wysokości.
Piec 20-30 minut w temperaturze 200 stopni. Oprószyć płatkami migdałowymi i orzechami.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następnie prawdziwie angielski "carrot cake", ciasto niezwykle popularne na Wyspach Brytyjskich, a jednocześnie bardzo proste do zrobienia. Bazę stanowi marchewkowe ciasto na muffinki, połączone jednak z kremem z lekko słonego kremowego serka philadelphia tworzy wilgotny i aromatyczny torcik.
Ciasto marchewkowe
(w walentynkowej odsłonie z orzechami, ananasem
i czekoladowymi serduszkami)
i czekoladowymi serduszkami)
2/3 szklanki mąki pszennej
0,5 szklanki cukru
1 łyżeczka sody oczyszczonej
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki soli
1/3 szklanki oleju (najlepiej rzepakowego)
2 jajka
1 szklanka posiekanych orzechów włoskich
0,5 szklanki posiekanych, odsączonych ananasów
1 szklanka startej marchewki
W jednym naczyniu wymieszać składniki suche: mąkę, cukier, sól, proszek, sodę, przyprawy. W drugim naczyniu roztrzepać jajka i wymieszać z olejem. Następnie połączyć zawartość obu naczyń, dodać startą na średnich oczkach marchewkę, posiekane orzechy oraz ananas. Wszystko wymieszać.
Formę o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia lub pergaminem. Do formy wyłożyć ciasto i wyrównać. Piec w temperaturze 175 stopni przez 40-45 minut. Wystudzić w formie, nastepnie wyjąć i wystudzić na kratce.
Krem:
300 g serka philadelphia lub innego śmiatankowego
6 łyżek masła
1,5 szklanki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub śmietankowego
Wymienione składniki wymieszać w mikserze na gładką masę. Masło powinno być trzymane w temperaturze pokojowej, a cukier należy uprzednio przesiać przez sito. Wystudzone ciasto przekroić wzdłuż. Połową kremu przełożyć ciasto, resztę rozsmarować na górze i na bokach. U góry ozdobić orzechami włoskimi, boki natomiast czekoladowymi serduszkami. Na koniec oprószyć ciasto delikatnie cynamonem.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








